Rabestein
- 19 lip 2016
- 1 minut(y) czytania
Do zamku na Kruczej Skale dotarłyśmy późnym popołudniem. Podbijaliśmy wzgórze niczym pionierki. Uśmiechy na twarzy, plany na życie, rozmowy o naszych rycerzach... dwie damy w skórze, które z radości miały ochotę latać... oczywiście na naszych miotłach jak to u wiedźm...

Rozglądałyśmy się wokół i ani żywej duszy nie było...Gdzie zatem książę lub chociaż rycerz, który pilnuje tego zamku... eh my kruche istoty.... kto zatem nas obroni...


Komentarze